Poszukiwanie zmian

Ambitny cel postawiła przed sobą Komisja Rodziny i Polityki Społecznej Senatu – przygotowanie założeń do projektu nowej ustawy o bezpiecznym, zdrowym i prawym środowisku pracy w Polsce. Zastępca przewodniczącego tej komisji Jan Rulewski tak uzasadniał – na inauguracyjnym posiedzeniu poświęconym tej problematyce – potrzebę zmodyfikowania istniejącego modelu organizacji i zarządzania środowiskiem pracy z punktu widzenia obowiązków państwa:

  • w Polsce inaczej niż w innych krajach UE usytuowana została inspekcja pracy – nie jest organem administracji rządowej czy samorządowej, ale jej unikatowa i wyjątkowa pozycja – podległość Sejmowi – nie przesądza o efektywności nadzoru nad warunkami pracy,
  • pewna poprawa stanu bhp i praworządności w środowisku pracy związana jest bardziej z koniunkturą gospodarczą niż z zaplanowanym i realizowanym nadzorem czy nakładami na zapobieganie wypadkom. I tak np. od lat mocno akcentowanym problemem jest niedocenianie prewencji wypadkowej i rehabilitacji, na które przeznacza się śladowe środki finansowe. Tu wbrew zasadom ekonomii społecznej – można dużo zyskać, ale najpierw trzeba zainwestować.

Są i inne argumenty. Za celowością podjęcia inicjatywy przez senacką komisję przemawiają koszty obecnego nadzoru nad warunkami pracy. Podana w przygotowanych dla komisji materiałach liczba 21 państwowych i społecznych instytucji kontrolno-nadzorczych w ochronie środowiska pracy może nawet imponować, gdyby nie to, że kontrole prowadzone przez inspektorów różnych organów czasami dublują się lub podejmują podobne tematy. Takie fakty są krytycznie oceniane przez pracodawców.

Jest też faktem wymierzanie, za takie same nieprawidłowości, rażąco różniących się kar pieniężnych, co zresztą wynika z obowiązujących przepisów. I tak np. inspektor PIP może ukarać mandatem w wysokości do 5 tys. zł, ale inspektor inspekcji sanitarnej – do tysiąca zł. Nic nie uzasadnia tego, żeby inspektor jednej instytucji mógł więcej, a innej – mniej.

Obecnie często odwołujemy się do rozwiązań stosowanych w „starych” krajach UE. Polska też poszła w tym kierunku, wdrażając dyrektywy unijne. Już prawie tysiąc norm UE reguluje u nas warunki pracy, ustanawia wyższe standardy. Niestety, z ich stosowaniem bywa jeszcze różnie. Dotyczy to m.in. konsultacji w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz komisji bhp. Społeczna partycypacja pracownicza w kreowaniu lepszych warunków pracy to wciąż bardziej uprawnienie niż rzeczywistość, zapis w rozdziale XI kp, do którego nie przywiązuje się należytej wagi.(...)

Kazimierz Siarnecki

Wiecej na str. 9