Bezpieczne odśnieżanie dachów
(...)Jutro mamy specyficzną akcję na Mariensztacie — wypowiedź Marka Pawłowskiego, właściciela firmy ELBROS traktuję jako zaproszenie na ciekawą sesję zdjęciową. Na wstępie dowiaduję się o dużej liczbie zleceń, pracownicy są podzieleni na sześć ekip, ale i tak wielu prośbom o przyjazd trzeba odmówić. Wchodzimy na poddasze i pierwsze wrażenie ciągłego pośpiechu znika. Spokojnie oglądamy miejsce pracy, szef zastanawia się, którędy najkorzystniej (najbezpieczniej) wyjść na dach, jak zaplanować pracę, gdzie wyznaczyć punkty przypięcia lin, jaki sprzęt będzie niezbędny do pracy.
Przed przystąpieniem do właściwej pracy dwaj pracownicy sprawdzają i zakładają uprzęże, wybierają długość liny, przypinają do właściwego punktu kotwiczącego dwie liny – roboczą i asekuracyjną, łopatę do odśnieżania przytwierdzają taśmą do uprzęży. Trzeci pracownik zabezpiecza chodnik taśmą. Ubrany w kamizelkę odblaskową będzie ostrzegał i „przepędzał” pieszych ze strefy niebezpiecznej – z dachu będzie spadał nie tylko śnieg, ale i lód.
Przed rozpoczęciem pracy w alpinizmie przemysłowym niezbędne jest zdobycie specjalistycznych kompetencji. Kursy prowadzone są na trzech poziomach – technika, specjalisty i instruktora. Dodatkowo na dwóch wyższych poziomach trzeba legitymować się odpowiednią liczbą przepracowanych godzin. Certyfikaty wydawane są na trzy lata. Osoby, które mają przerwę w pracy dłuższą niż 6 miesięcy muszą odbyć kurs przypominający. Oczywiście w tej branży także występują patologie szkoleniowe – są kursy, na których teoria i praktyka wykładana jest 2 godziny – i można pracować… Niestety słuchaczami są często nowicjusze – mój kolega po takim kursie wytrzymał dwa miesiące w pracy, miał dużo szczęścia… — mówi mi jeden z pracowników — ale są też firmy, które szkolą naprawdę w dobry sposób, mogę polecić.(...)
Konrad Rudniewski
Wiecej na str. 28

