Czas ucieka, problemy pozostają (cz. 1) Gdzie jest generał? - kto odpowiada za politykę bhp?
Chyba wszystkich dorosłych Polaków interesuje poziom opieki zdrowotnej, a zakłócenie czy nieprawidłowość w systemie jej funkcjonowania jest natychmiast tematem publicznej krytyki i debaty. Tej społecznej wrażliwości i podobnej skali zaniepokojenia brakuje już, gdy mówimy o bezpieczeństwie i zdrowiu w środowisku pracy, gdzie spędzamy jedną trzecią życia w okresie aktywności zawodowej i gdzie zdrowie, a czasem i życie, tracimy.
Właściwa ochrona pracy jest pochodną wielu czynników, zależy m.in. od przyjętych rozwiązań organizacyjnych, podziału kompetencji i odpowiedzialności, ich egzekwowania, żeby sumarycznie wynik był pozytywny. W kolizji z takimi oczekiwaniami pozostają wzrost liczby wypadków przy pracy w ostatnich latach, liczne wciąż przypadki wykroczeń przeciwko prawom pracowników, niski poziom kultury bezpieczeństwa.
Względy społeczne i ekonomiczne przemawiają za przyspieszeniem rozwiązań sprzyjających zdrowiu i bezpieczeństwu pracujących. Redakcja „Przyjaciela przy Pracy" zwróciła się o opinie do kilkunastu osób, którym z racji zajmowanych stanowisk w działalności publicznej lub zawodowej bliskie są problemy ochrony pracy i często mówią o tym, jak poprawić istniejący stan rzeczy. Tym samym przyłączyliśmy się do debaty, która toczy się na różnych forach, np. w Senacie.
Pierwszym zagadnieniem, które omówimy w tym cyklu jest kwestia odpowiedzialności za kreowanie i prowadzenie polityki bhp, w tym roli i pozycji PIP, MPiPS, ROP, CIOP.
Wypowiedzi na temat obecnych rozwiązań w zakresie odpowiedzialności za politykę bhp na ogół odwoływały się do obowiązujących zapisów prawnych.
Marian Liwo, zastępca głównego inspektora pracy przypomniał, że zgodnie z art. 21 i 34 ustawy z 4.09.1997 r. o działach administracji rządowej (Dz.U. z 2007 r. nr 65, poz. 437 ze zm.) minister właściwy do spraw pracy realizuje politykę Rady Ministrów w zakresie działu, którym kieruje, w tym w sprawach warunków pracy.
Również Ryszard Celeda, prezes Stowarzyszenia Ochrony Pracy stwierdził: Za politykę dotyczącą warunków pracy powinien odpowiadać i odpowiada rząd. Politykę tę realizuje w imieniu rządu – w świetle polskiego prawa – minister właściwy do spraw pracy. Problem jest tylko w tym, aby właściwy minister w sposób właściwy realizował swoje obowiązki.
Prof. Danuta Koradecka, dyrektor CIOP – PIB uważa, że za kreowanie i realizację polityki w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy w Polsce powinien być odpowiedzialny minister właściwy ds. pracy (jest to zgodne ze strukturą konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy). Naturalnym wsparciem dla realizacji zadań MPiPS jest działalność Centralnego Instytutu Ochrony Pracy – Państwowego Instytutu Badawczego. Przy realizacji tego obowiązku minister pracy i polityki społecznej powinien i może ściśle współpracować z Radą Ochrony Pracy przy Sejmie RP oraz Państwową Inspekcją Pracy.
Informacyjny charakter ma odpowiedź z MPiPS: Kreowanie polityki w dziedzinie bhp – jak zresztą we wszystkich innych dziedzinach życia państwa – sprowadza się do uchwalania odpowiednich rozwiązań prawnych. Inicjatywa ustawodawcza – zgodnie z Konstytucją RP – przysługuje zarówno posłom, jak i Radzie Ministrów czy Prezydentowi. Równocześnie tak MPiPS, jak i komisje sejmowe, mają do pomocy wyspecjalizowane instytucje, które choć same nie mogą zgłosić projektu ustawy, mogą mieć istotny wpływ na jej ostateczny kształt.
...Ustawa jest zwykle końcowym efektem zmian i poprawek wprowadzanych podczas prac w komisjach sejmowych oraz wynikiem długich i szczegółowych negocjacji i ustaleń podczas konsultacji społecznych – ze związkami zawodowymi i przedstawicielami pracodawców.
Prof. Wojciech Mniszek, kierownik Katedry Inżynierii Środowiska i BHP Wyższej Szkoły Zarządzania Ochroną Pracy w Katowicach przedstawił opinię, iż zdecydowanie za politykę i legislację powinno odpowiadać MPiPS wyznaczając role innym wymienionym instytucjom.
Ale prezentowane były też opinie krytyczne oraz propozycje nowych rozwiązań.
Za politykę zgodnie z art. 66 i 68 konstytucji odpowiada państwo, konkretnie rząd, gdyż włada całym zespołem środków: prawnych (inicjatywa ustawodawcza, rozporządzenia), instytucji badawczych (instytuty i ośrodki medycyny pracy), środkami finansowymi (budżety ministerstw, fundusze prewencji chorobowej i wypadkowej), wreszcie dysponuje większością instytucji nadzoru i kontroli (czternastoma, od inspekcji budowlanej po straż pożarną, a nawet standaryzacją i normalizacją). Wadą systemową jest fakt pozostawania poza rządem znaczącego korpusu inspekcyjnego Państwowej Inspekcji Pracy i nadzorującej ją Rady Ochrony Pracy, ciała o niskich i nie do końca sformułowanych kompetencjach — uważa Jan Rulewski, wiceprzewodniczący Komisji Rodziny i Polityki Społecznej Senatu.
Zbigniew Żurek – ze Związku Pracodawców Business Centre Club wyraził ubolewanie, że (...) w naszym kraju nie ma wyznaczonego organu państwowego do koordynacji działań dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy. Dróg może być kilka. Dla mnie najbardziej naturalnym organem powinno tu być ministerstwo pracy, w strukturze którego kilka lat temu wykonano akurat ruch odwrotny i zlikwidowano Departament Warunków Pracy. Alternatywnym rozwiązaniem byłoby usytuowanie problematyki krajowej strategii w zakresie bezpieczeństwa pracy i jej koordynacji jeszcze wyżej – w kancelarii premiera. Każda z tych dróg ma swoje zalety i wady, lecz największą wadą jest stan, jaki istnieje obecnie.
Zbigniew Cierpka z Ośrodka Szkolenia Bezpieczeństwa i Higieny Pracy w Warszawie zgłosił, iż należy zauważać jak ważna jest pozycja i rola PIP: Uważam, że najważniejsze zadania, w sprawie odpowiedzialności za bhp, winny spoczywać na PIP, a częściowo tylko na MPiPS.
Według Marka Nościusza, prezesa Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pracowników Służby BHP – (...) Brak jest silnego ośrodka sterującego ochroną pracy (...) Wypełnić trzeba lukę po zlikwidowanym Departamencie Warunków Pracy w resorcie pracy. Musi być jakaś komórka administracyjna, również składająca się z ekspertów z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy, wykonująca zadania ustalane przez centrum decyzyjne.
...A może należy stworzyć ministerstwo ochrony pracy, które by zjednoczyło instytucje państwowe zajmujące się tematyką bezpieczeństwa pracy.
Inny organ proponuje utworzyć Iwona Pawlaczyk z Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”: Do koordynacji działań na szczeblu centralnym należałoby ustanowić Radę Główną Ochrony Pracy przy premierze z udziałem przedstawicieli ministerstw, instytutów naukowo-badawczych, partnerów społecznych, organizacji i stowarzyszeń działających na rzecz ochrony pracy, instytucji nadzoru nad warunkami pracy oraz przedstawiciela prezydenta. Ustalenia w Radzie powinny zapadać na zasadzie konsensusu i być przekazywane przez premiera do stosownych resortów.
(...)Długa jest lista mankamentów przesądzających o niskiej skuteczności funkcjonującego modelu ochrony pracy. Przytoczone wyżej opinie są również tego potwierdzeniem. Czas szybko ucieka, jednak jego przemijanie nie jest znaczone oczekiwanym postępem w polepszaniu bezpieczeństwa pracy. Istnieją klarowne diagnozy i wskazania, jak to zmienić, pojawiają się też nowe propozycje, a wśród nich pomysł utworzenia ministerstwa ochrony pracy jako spełnienie naczelnego postulatu, żeby wyraźnie określić kto koordynuje i kreuje krajową politykę w zakresie bezpieczeństwa pracy.
Na szczęście bezpieczeństwo i ochrona zdrowia pracujących nie są polem rywalizacji partii politycznych. To okoliczność sprzyjająca i należałoby ją z powodzeniem i odwagą wykorzystać. Czy jednak tej odwagi wystarczy, żeby zrezygnować z nieefektywnych rozwiązań, prowadzących np. do dublowanych kontroli, bo zbyt dużo jest instytucji z takimi samymi uprawnieniami? Czy wystarczy odwagi – jak oczekują pracodawcy zwłaszcza z mikroprzedsiębiorstw – na ograniczenie w przygotowywanej nowelizacji ustawy o inspekcji pracy funkcji represyjnych i przekształcenie PIP w organ służący w szerszym zakresie prewencją i doradztwem?
Pytań może być wiele. A skoro są wielokrotnie podnoszone nierozstrzygnięte kwestie i ponawiane pytania, musi przyjść czas na decyzje i odpowiedzi. W instytucjonalnym odniesieniu obowiązujący system ochrony pracy można przyrównać do licznego oddziału żołnierzy wykonujących określone zadania, ale żołnierzom brakuje generała.
Niech zachętą do własnych, indywidualnych przemyśleń będzie stwierdzenie przewodniczącej ROP I.K. Mrzygłockiej: Wszyscy powinniśmy czuć się odpowiedzialni za bezpieczeństwo pracy. Pod tym względem dzielimy się przecież na zatrudniających i zatrudnianych. Dlatego ten problem dotyczy każdego z nas. Nie chciałabym abyśmy próbowali szukać rozwiązania poprzez dawanie jakieś instytucji nieograniczonej władzy.
Zainteresowanych tematyką Czytelników, którzy chcieliby wziąć udział w dyskusji zapraszamy do nadsyłania swoich opinii na adres: e-mail: redakcja@przyjacielprzypracy.pl
Więcej na str. 10
Redakcja

