Czas ucieka, problemy pozostają (cz.2) Nie wystarczą wyższe wymagania
W drugim odcinku cyklu przedstawiamy punkt widzenia osób piastujących ważne stanowiska w działalności publicz nej lub zawodowej związanej z problematyką ochrony pracy na temat skuteczności działań służby bhp. Prosiliśmy szczególnie o opinie dotyczące dwóch kwestii:
- czy niezadowalający poziom bhp w firmach nie wynika z niedostatecznych kwalifikacji służby bhp,
- czy celowe byłoby wprowadzenie egzaminu państwowego jako formy potwierdzenia zawodowego przygotowania behapowca do wykonywania swoich obowiązków?
Różnorodność poglądów – za wszystkie bardzo dziękujemy – wskazuje, że spotykana w przedsiębiorstwach praktyka rozmija się często z oczekiwaniami oraz obowiązującymi regulacjami prawnymi. Zwraca na to uwagę zastępca głównego inspektora pracy dr Marian Liwo, przytaczając dane z przeprowadzonych w 2008 r. przez PIP kontroli sprawdzających, jak realizowane są zadania służby bhp:
— Najwięcej uwag odnosiło się do pracodawców wykonujących samodzielnie zadania służby bhp (26%) oraz pracowników zatrudnionych przy innej pracy, którym powierzono takie zadania (13%). Ponadto, wśród tej grupy osób stwierdzono najwięcej przypadków braku szkoleń okresowych (odpowiednio 41% i 17%). Nie ulega wątpliwości, że obciążanie przez pracodawców służby bhp innymi dodatkowymi zadaniami niewynikającymi z przepisów (co piąty pracodawca angażował ich np. do prowadzenia akt osobowych, obsługi magazynów, sekretariatu, prowadzenia księgowości) miało wpływ na rzetelne wykonywanie obowiązków określonych w rozporządzeniu.
Przewodnicząca Rady Ochrony Pracy przy Sejmie Małgorzata Izabela Mrzygłocka eksponuje coś innego:
— Teza, że behapowcy w zakładach są niedouczeni być może jest prawdziwa. Ale jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy? Myślę, że i w tym przypadku powinniśmy wszyscy popracować nad świadomością społeczeństwa. Każdy, kto wykonuje jakieś obowiązki, musi przede wszystkim zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka na nim ciąży. Dlatego sama znajomość przepisów nie rozwiąże problemu.
Senator Jan Rulewski niską skuteczność działania służb bhp wiąże z dwoma konkretnymi mankamentami:
— (...) z pozornością działań służb, bardziej nastawionych na przestrzeganie przepisów niż na rozumienie i realizację ich rzeczywistej roli. W organizacji i ekonomii pracy nie dotyczy to jednak wielu dużych zorganizowanych zakładów. Dodatkowo to ujemne konto zasila brak dostatecznej społecznej kontroli ze strony załóg, a ściśle związków zawodowych, dla których zagadnienie bezpiecznego i zdrowego środowiska pracy nie jest kierunkiem strategicznym. Przy czym traktuję czynnik społeczny jako partnera do stałego poprawiania parametrów bezpieczeństwa, a nie wyłącznie redaktora postulatów i zaleceń.
Dla wiceprzewodniczącej OPZZ Wiesławy Taranowskiej istota problemu sprowadza się do tego, czy pracodawcy są i będą zainteresowani zatrudnianiem behapowców o wysokich kwalifikacjach: — Kwalifikacje służb bhp są jednoznacznie określone i po zakończeniu okresu przejściowego będą one na wysokim poziomie. Ważne jest, by pracodawcy zatrudniali pracowników bhp posiadających takie kwalifikacje. Żadne egzaminy państwowe nie dają gwarancji, że pracodawcy będą się liczyć ze zdaniem służb bhp oraz egzekwować wykonywanie obowiązków ciążących na tych pracownikach.
Zainteresowanych tematyką Czytelników, którzy chcieliby wziąć udział w dyskusji zapraszamy do nadsyłania swoich opinii na adres: e-mail: redakcja@przyjacielprzypracy.pl
Więcej na str. 9
Redakcja

